Category Archives: Relacja 2010

dzien 7 – 2010

11:00. Dziś dane nam było pospać dłużej niż przez ostatnie kilka dni. W końcu zasłużyliśmy na to dobrym wynikiem w konkursie. Wyspani i gotowi do pracy Marcin z Bartkiem szykują skrzynię do spakowania. Czynność wydająca się z pozoru mało wymagająca, zabija ćwieka naszym kolegom. Nie pamiętając pierwotnego ułożenia wszystkich klamotów, próbują umieścić całą zawartość optymalizując… Read More »

dzien 6 – 2010

Drugi dzień zawodów rozpoczął się dla nas o 5:00 rano. Środek nocy, słyszymy rozlegającą się znaną już melodię budzika. Wszyscy z trudem zwlekają się z łóżek. Śniadanie przebiega w ciszy i skupieniu. Jedyne konwersacje prowadzone przy słodkich gofrach z syropem klonowym, dotyczą kierunku wiatru i temperatury na lotnisku. Taktykę na dzisiaj, wstępnie wyrachowaną przez Wojtka… Read More »

dzien 5 – 2010

Wraz z zerwaniem się ekipy o niehumanitarnej godzinie 6:00 rozpoczyna się pierwszy dzień lotny zawodów. Wspólne śniadanie, którego forma i menu nie zmienią się tutaj chyba nigdy i zapakowane zeszłego wieczoru samochody naszej ekipy wyruszają na oddalone o kilkanaście mil lotnisko. Po drodze mamy czas na obserwację pogody i przypuszczenia dotyczące warunków pogodowych na miejscu.… Read More »

dzien 4 – 2010

Nadchodzi 1 dzień zawodów. Budzik ustawiony na godzinę 8:00 oznajmia w obu pokojach konieczność mobilizacji. Szybka poranna toaleta i po chwili na torsach całej załogi widnieją odświętne białe koszulki z logo naszego miasta. Podczas śniadania, w hallu zjawia się na chwilę zaspany Wojtek, który znalazł trochę czasu na spałaszowanie gofra. Nie spał dzisiaj zbyt długo,… Read More »

dzien 3 – 2010

Dziś rano obudził nas Marcin. Marcina z kolei obudził jego legendarny głód. Śniadanie w hotelu zaczyna się o 6 a kończy o 9, więc nici z leniuchowania i długiego spania. Docieramy do hotelowego hallu, gdzie zastajemy znany nam już widok – do dyspozycji mamy maszynę do samoobsługowego pieczenia gofrów, toster i kilka rodzajów płatków. Jemy… Read More »

dzien 2 – 2010

Tuż po 11:00 wymeldowujemy się z motelu i ruszamy na spotkanie z Panem Jackiem – zamieszkałym niedaleko rodakiem, który zgodził się udzielić nam pomocy podczas odbioru skrzyni. Po sprawdzeniu statusu na stronie DHL okazało się bowiem, że paczka dotarła pomyślnie do Fort Worth i przekazana została w ręce miejscowego kuriera. Jej podróż trwała w sumie… Read More »

dzien 1 – 2010

O tym jak ważny jest odpowiedni oddech czasowy, przekonała się dziś podczas wyjazdu z Poznania część ekipy, której auto w najmniej spodziewanym momencie złapało za jednym razem dwa kapcie przy współudziale lokalnych Poznańskich dróg… Szybka zmiana samochodu, rychła przerzutka bagaży i z nieco większym poziomem adrenaliny niż reszta grupy, obraliśmy kierunek na lotnisko Tegel w… Read More »

dzien 8 – 2009

2009-03-10 23:00 Mission Hills Brak konieczności wczesnego wstawania powoduje, iż dość niechętnie uwalniamy się z objęć Morfeusza przed godziną 10:00. Mimo, że jesteśmy tu już ponad tydzień, ciągle daje o sobie znać zegar biologiczny, którego nie zdołają oszukać żadne strefy czasowe. Tym razem jednak, zwiększony apetyt na sen nie był podyktowany przedłużającą się aklimatyzacją, lecz… Read More »