dzień 2 – 2013

By | 10 kwietnia 2013

Dzień drugi rozpoczęliśmy od tradycyjnego, hotelowego śniadania. Gofry z syropem klonowym, tosty z dżemem, płatki i muffiny zaspokoiły tygodniowe zapotrzebowanie naszych organizmów na cukier. Amerykańskie kury w asyście hotelowych kucharek przygotowały dla nas gotowane jajka z oryginalnym szaro-zielonym środkiem, który w Europie zazwyczaj nazywany jest żółtkiem. Dopełnienie porannej uczty stanowi sok pomarańczowy o smaku oranżady oraz kawa, która najlepiej sprawdza się przy barwieniu na brązowo nieskazitelnie białych koszulek Wujasa.

Zgodnie z planem, Bartas wraz Wujem i Maćkiem udali się do Pana Małolepszego by odebrać fanty wysłane z Polski tydzień przed naszym wyjazdem. Ku uciesze ekipy skrzynia była nienaruszona, bez dodatkowych otworów wentylacyjnych wykonanych wózkiem widłowym podczas za- i rozładunku, jak to w zeszłych latach bywało. Zaraz po powrocie Kubuś z Wojtasem zakasali rękawy do pracy, by wraz z Tako zająć się przygotowaniami modelu mikro do lotów treningowych.

1

W tym czasie lekko schorowany Wujas zapadł w leczniczy sen, a Bartas oddał się swojemu dziecięcemu hobby, czyli wycinankom. Dzięki niebywałemu doświadczeniu w tej dziedzinie, po kilku godzinach ciężkiej pracy rozgrzanych do czerwoności nożyczek, na naszym Dodge’u znalazł się okazały herb Politechniki Poznańskiej  z napisem „Poznań University of Technology” oraz logo Poznania, miasta „Know-how”, czyli naszych strategicznych sponsorów. Dzięki temu staliśmy się rozpoznawalni na zatłoczonych ulicach Los Angeles, co potwierdzają ciekawe miny innych kierowców wpatrujących się w nasz samochód, kiedy stajemy obok kogoś czekając na zielone światło do jazdy.

2

W drodze na lotnisko Valley Flyers Field zatrzymujemy się na szybki obiad w In-n-out, gdzie zjadamy podwójne hamburgery z świeżo pokrojonymi frytkami – jedne z najlepszych burgerów jakie mieliśmy okazję jeść.

3

Po rozłożeniu sprzętu i przywitaniu się z ekipą trenujących już warszawiaków, nasz zastępczy pilot – Wujas przejął stery Big Bang’a i dokonał dziewiczego lotu na kalifornijskim niebie. Nie obyło się jednak bez drobnych komplikacji, spowodowanych kapryśnym działaniem regulatora silika.

4

Ostatecznie po serii szybkich i profesjonalnych pit-stopów udało się wyeliminować powstałe usterki i wzbić samolot w powietrze. Model został już przygotowany do przekazania w ręce głównego pilota Macieja Wnuka, który dołączy do nas w piątek wieczorem. Postanawiamy zatem wracać do hotelu, by zająć się składaniem Tricepsa. Po drodze robimy małe zakupy – kupujemy potrzebne paliwo do wykonania regulacji silników regulara.

 5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *