dzien 4 – 2012

By | 15 marca 2012


15.03.2012
– czwartek



Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy w dziwny sposób.
Wujasowi coś poprzestawiało się w głowie i postanowił pobudzić wszystkich koło
godziny 6. Wuja pewnie myślał, że to będzie zabawne, ale udało mu się jedynie
wzbudzić gniew niektórych członków ekipy.


Po śniadaniu podzieliliśmy się na 3 zespoły. Wojtas z Mateuszem zostali w
motelu, by dopracowywać prezentacje na jutro. Bartek z Kubą wybrali się na
shopping do marketu budowlanego, po kilka niezbędnych sprzętów i paczkę
kolorowych trytytek.


    Maciej
z Wujem zajęli się katowaniem modelu Micro na lotnisku. Dziś, zgodnie z planem,
trenowali start z ręki. Wuja opracowywał technikę wyrzutu, a Maciej ćwiczył
lądowania samolotem pozbawionym podwozia. W międzyczasie dorzucali do
przestrzeni ładunkowej sztabki stali, ale nie mieli przy sobie wagi, więc nie
wiedzieli za bardzo z jakim obciążeniem ćwiczą. Po powrocie z lotniska wrzucili
balast z ostatniego lotu na wagę, która wyświetliła 1580g. Całkiem dobrze,
biorąc pod uwagę fakt, że pusty samolot waży około 380g.



Po obiedzie znów zabraliśmy się za zwiększanie poziomu entropii w pokojach.
Trzeba było dopracować maszyny przed jutrzejszymi prezentacjami.



Wieczorem Bartek z Maciejem pojechali na lotnisko LAX odebrać Radka, naszego
opiekuna naukowego. Po drodze zahaczyli o wypożyczalnię samochodów, by wymienić
VAN’a z wyjącą skrzynią biegów na jakiegoś bardziej sprawnego. Przeryli cały
parking wypożyczalni, żeby wybrać takiego z jak najmniejszym przebiegiem. Tym
razem trafili lepiej – „nowy” Voyager nie imituje dźwięków napędu jonowego rodem
z Sokoła Milenium podczas jazdy.


Jutro zaczynają się zawody – odbędą się kontrole techniczne i prezentacje
samolotów. Dziś posiedzimy jeszcze chyba dość długo, żeby przygotować się
najlepiej jak się da.